Wyborna katastrofa

Wyborna katastrofa
Wybory to świetna rozrywka, zwłaszcza gdy coś idzie nie tak. Można zrobić popcorn, usiąść i obserwować, kto pierwszy na pal nadzian zostanie :-)

Wybory samorządowe 2014 teoretycznie zakończone. Okazało się jednak, że szykowany na ostatnią chwilę system informatyczny PKW - zawiódł. Dzięki temu, od kilku dni oglądamy w TV tłumaczących się gości z Komisji Wyborczej oraz dziennikarzyny łaknące głów, dymisji i śledczych komisji.
Napiszę trochę "pod prąd", ale coś mi sie wydaje, że to nie PKW powinna się tłumaczyć.
Przecież Państwowa Komisja Wyborcza apelowała o wyłączenie budowy systemu informatycznego spod ustawy o zamówieniach publicznych - choćby ze względu na bezpieczeństwo państwa i przebieg wyborów (chyba ktoś pamiętał o jajach z przetargami na drogi z okazji Euro 2012).
Proponowano, aby przydzielono PKW środki na zatrudnienie specjalistów, by Komisja mogła stworzyć własny system informatyczny i - najważniejsze - mieć na to czas. Stanowisko to poparło też ABW. I co? Nic. Wniosek zaczął wędrówkę po komisjach sejmowych i temat olano. Zaczęła się więc zabawa z przetargami. Do ostatniego, na 3 miesiące przed wyborami stanęła jedna firma. Dzielni ludzie. Stworzenie autorskiego sklepu internetowego potrafi zająć więcej czasu i pochłonąć więcej środków (i mówię tu o autorskim systemie, a nie o wrzuceniu na wirtualny serwer skryptu OScommerce). To się nie mogło udać.

Nikt jednak nie interesuje się wcześniejszymi apelami PKW, ABW, ani leniwymi fajami z komisji sejmowych.
Wszyscy udają oburzonych i wrzeszczą aj-waj. Hmmm... A jak liczono głosy w latach 90-tych? Internetu wtedy nie było, wszystko zajmowało kilka dni i nikt się nie pieklił.
No ale chodzi chyba o to, że krzywda stała się mediom: one MUSZĄ dostawać wszystko na tacy, już, natychmiast. Przecież te studia wyborcze, te redaktory pod krawatami, ten czas antenowy, te reklamy w "prime time", kasa, igrzyska, a tu... nie ma wyników? Jak to? Krwi!! A że oficjele chcą mieć "punkty" u mediów i chyba kombinują jak uniknąć odpowiedzialności za olewactwo, to pierdzą w tą samą rurę i razem z mediami wyżywają się na PKW.

A ja co?
A ja mam worek popcornu, fotel, telewizorek i mogę obserwować jak możni tego świata szykują się do obcinania łbów. Można powiedzieć, że czuję się jak chłop pańszczyźniany podczas Rewolucji Francuskiej. Tylko że wtedy nie było telewizji.
Teraz jest.
Teraz jest duuuuużo lepiej :-)

Komentarze
Brak komentarzy...
Podpis:
E-mail:
Strona WWW (bez http://):
Komentarz:
Pola z gwiazdką muszą być wypełnione. Email nie jest publikowany.